Oficjalna strona - Marlena Zynger
 

Poezja

 

cantata de sal

uniosłam w myśli sól twego ciała
celebrowałam jej smak zamysł zmysł
z solnej materii powstawał pałac
kryształ ciosany dotykiem chwil
 
budowla rosła w miarę istnienia
w czasie dziwacznym w cyklu bez dni
ściany pęczniały sufit się zmieniał
kurczyły okna malały drzwi
 
w solnych komnatach oddech gorący
drążył bezwiednie snuł się to szalał
rzeźbił w przestrzeni byt wędrujący
tworząc posągi kreował marazm
 
stałam bez ruchu naga wpatrzona
wśród stalagmitów i innych brył
śniłam o tobie śniłam tak o nas
świat ginął w dali ledwie już ćmił
 
plotły się pnącza szkliste i słone
składały w szczyty fale i kry
patrzyły oczy łzami zamglone
chwycił je stupor trzymał i kpił
 
dziw to nad dziwy niemoc tak wielka
wśród ruchu soli wody i skroni
gdy woni ducha moc niepojęta
nie można ruszyć własnej swej dłoni
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Dominika Świątek
śpiewa: Dominika Świątek
Marlena Zynger
 

pstroto

pstroto siedzi tuż za szafą
furczy mieniąc własne cienie
raz maleje to znów rośnie
to zabawia się to drzemie
bąbelkuje i pęcznieje
to się kurczy dłuży chwieje
zerka na mnie dziwo drżące
pstro to smuci się to śmieje
tlą się dziejstwa dziwne dzieje
 
w ciszy wnęki za oknami
igra światło z marzeniami
biegnie prosto smugą śnienia
knuje w desce baja ćmienia
plącze w słojach drewna pieniach
by w osnowach przywidzenia
na drzwiach szafy w nocnym kinie
tkać postaci zwiewne dymne
co kiwają palcem na mnie
 
ja pochwycić je niezdarnie
pragnę z łóżka zamyśleniem
aby z dziwnym nieistnieniem
istnieć chwilę w sennych lśnieniach
a tu widmo znika nagle
ginie w chwilę już go nie ma
nie istnieje na drew ścianie
ni pod stropem ni w sklepieniach
wszędzie zwykłość ciemna niema
 
tylko w głowie szumu wiele
zagrzmi jęknie wśród uśpienia
czyżby pstroto lekko dumnie
nie czekając przyzwolenia
wyprzedzając chcenie durne
brało myśli w cugle kpienia
czy to niemoc pochwycenia
blichtr natury i złudzenia
zwykły pełnić swoją wolę
 
tak na dolę czy niedolę
czy po głupstwo czy natchnienie
zwykło kryć się dziejstwa tlenie
gdzieś za szafą za oknami
pod podłogą pod stropami
niezbadane niewiadome
wydumane bądź przyśnione
niedościgłe myśli mieniem
uchwycone zachwyceniem
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
czyta: Krzysztof Łakomik (Teatr Witkacego)
Marlena Zynger
 

płócien manowce

szept napotkał szept
i z szeptem szedł szeptając słowa
bezdźwięczny zamysł zmysły wiódł
myśl myśl powiodła w niewolę tchu
usta dotknęły drżących ust
i wywiódł duszę duch na bezdroża

płócien manowce skryły ich skroń
ciało zastygło w krwawej kresce
dusze wśród włókien chłonęły swą woń
mierząc uparcie wzajemny bezkres
lament i śmiech miast głosu zwykłego
czerwoną strużką płynął po płótnie
by wyczerpawszy się zniknąć
lecz wkrótce
zjawiał się znikąd rzęsiście kwitnąc
pąkami farby z konturów ciała
jak krople rosy tak pot kochanków
okrył pajęczą materią hałas

a potem wzrok zatrzymał wzrok
mrok wstąpił w mrok czeluści wzruszeń
źrenic otchłanie wciągnęły dech
zadrżały ciała w zdziwieniu swem
bezruch z bezruchem połączył się
i w lustrze płótna zastygł odruchem

martwej bawełny połacie głuszy
zmacerowane wyblakłe białe
przyjęły obłok zbłąkanej duszy
pochylił malarz głowę nad ciałem
potem swym okiem sięgnął nadzieję
co tkwiła w kształcie kobiecej trwogi
i chwycił w dłonie jej lęku knieje
by zgubić je w gąszczu własnej pożogi 
w palącym strachu co wiał od południa
wyborów nagłych mrocznych tajemnych
gdzie świadkiem jedynym bezdenne oko
i pamięć płócien jednako mu wiernych

i kiedy dotyk zapadł się w dotyk
wizja w spełnienie
okruchy w całość
owinął malarz własne marzenie w całun
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Adam Mazurek
śpiewa: Marta Walesiak (Teatr Syrena)
Marlena Zynger
 

niemożliwe - bez niego

zaklął małą dziewczynkę 
swoim szklistym bezwzrokiem
myślą gdzieś zabłąkaną 
nad ognistym potokiem

chwycił ją - bardzo słabą
siłą ciał bezramienia
spowił ją jak obłokiem
rzucił w otchłań bezcienia

w dziwie niemym została
nie pojmując niczego

jedno wszakże wiedziała
niemożliwe - bez niego
   
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Dominika Świątek
śpiewa: Dominika Świątek
Marlena Zynger
 

ciężar moich tęsknot

kto utrzyma ciężar moich tęsknot
komu nie zwiędną dłonie
mimo że podparte
a w ukłonie kawiarniany stolik
kieliszek
talerzyk
i tańczy
świecy płomień

nie zniesie nikt słów bez końca
słów o nieskończoności
i w nieskończoność
słów bez słońca
utkanych z mgły
we mgle
i na mgłę

kto utrzyma ten ciężar moich snów
wszak brak tchu do ich wypowiedzenia
i czasu nie ma
i pieniędzy
choć nastrojowo
na krawędzi
nietypowo
bajecznie

nie znosi dzień świtu wiecznie
gdzieś jest ten szczyt
radość bądź rozpacz
gdzieś jest ten krzyk
duma i wstyd
i kres
i otchłań	
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Dominika Świątek
śpiewa: Dominika Świątek
Marlena Zynger
 

gdzie jesteś najdroższy

gdzie jesteś najdroższy

noc taka cicha dzisiaj jest
zasnęły ptaki
milczy pies
a mgła całuje oczy bez końca

wokół mnie szaro brunatne niebo
na jego tle jak wycinanki z papieru kolorowego
czarne kontury drzew wypełnione grafitową kredą

mijam je
stoją niczym wojsko
część drzew przerośnięta część przygarbiona
o zbyt krótkich to zbyt długich ramionach
różnego wzrostu i różnej postury
stoją wznosząc konary do góry
wplatam w nie moje dłonie
a myśli poruszają wargami
one jak w modlitwie
drżąc powtarzają
pytanie o ciebie najdroższy
gdzie jesteś

noc taka cicha dzisiaj jest
zasnęły ptaki
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Dominika Świątek
śpiewa: Dominika Świątek
Marlena Zynger
 

chcę być sam

chcę być sam
chcę być sam
chcę być sam moje maleństwo
w ciszy mej
w głuszy mej
tak myślom moim oddaję pierwszeństwo

a ty wściekaj się płacz snuj rozważania
jak sobie życzysz
ten wybór daję ci
poznaj co łaska kochającego pana
a teraz dość już basta pssst
(bo) chcę być sam

chcę być sam
chcę być sam moje maleństwo
w ciszy mej
w głuszy mej
tak myślom moim oddaję pierwszeństwo

może już jutro za tydzień lub w ogóle
kwestia nastroju emocji
któż to wie
jeśli ochotę będę miał to cię przytulę
teraz po prostu nie
(bo) chcę być sam

chcę być sam
chcę być sam moje maleństwo
w ciszy mej
w głuszy mej
tak myślom moim oddaję pierwszeństwo

masz przecież gifty przeróżne i wspomnienia
fantazji skronie całowałaś
dzięki mnie
doceń kochanie me gesty i natchnienia
i wybacz dzisiaj nie
(bo) chcę być sam
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Marlena Zynger, Anna Borowska
śpiewa: Marta Walesiak
Marlena Zynger
 

nie ma mnie w harmonogramie

nie ma mnie 
    w harmonogramie twoich zajęć na najbliższy tydzień

sprawdziłam
często dzwoniłam

widocznie jest wielu oczekujących
mniej kłopotliwych
bardziej zajmujących
nie proszących o spotkanie

pewnie nie chcą z tobą trwać
luz konfitur mogą dać 
bez potrzeby zostawania na śniadanie

nie ma mnie
    w harmonogramie twoich zajęć na najbliższe dwa tygodnie

orzekła zgodnie i pogodnie
    Okręgowa Komisja Egzaminacyjna

tę ciężką treść przyniosły mi słowa twe tak swobodnie
w nich twoja siła jest i zawsze była

nie ma mnie
    w harmonogramie twoich zajęć aż po kres

Centralna Komisja Egzaminacyjna odrzuciła mój wniosek
     o powtórny test

ponadto zabrakło środków na łapówkę
myszy podziurawiły aktówkę pełną swobody
bogatą w prawo do bycia młodym
dziwnie zakochanym
słabym i silnym
w mnogości wyborów 
dinozaurem roślinnym

nie ma mnie w twym planie
zgodnie z twoim prawem
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
rec. Agnieszka Wielgosz
Marlena Zynger
 

to jedno tango

zatańczyć z panem chciałabym to jedno tango
dusz bliskość tańcem będzie moim pośród chmur
w czerwonej sukni podniebne tango
niewielki rubin 
w koronie z szarych piór

krapowa laka rozetnie błękit
cynober ochrze poda rozświetloną dłoń
pan spojrzy na mnie
a wzrok przeniknie źrenic moich czerń
by spocząć w umbrze
i zmienić ją o ton

wśród nadwiślańskich veridianów
ultramaryny nurt i sjeny splotą bieg
kibić swą złożę na ramieniu pana
w duecie ze strachem 
krzyknie świerszcz

kruki ze skarpy uniosą czarne włosy
nad łazienkami i puławską przejdzie cień
przy boku pana śnić będzie światło
we łzach wzruszenia 
rozszczepi się

ciemność zapadnie lecz barwy nie ustaną
księżyc w ukłonie odda tytanową biel
w nocnej ekspresji królować będzie szkarłat
berłem mu werniks

ja pana proszę o to jedno tango
	
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Dominika Świątek
śpiewa: Ewa Dąbrowska (Teatr Żydowski)
Marlena Zynger
 

miłość w Warszawskich Łazienkach

miłość w Warszawskich Łazienkach
widziałam wiele razy

można spotkać ją w trou madame
krąży wśród białych stolików
w woni herbat i kaw
młodzieńców i ich dam
w muzyce słów starannie dobranych
bądź wyśmianych przez satyra
miłość ta smak ma szarlotki
jajecznicy lub sera

czasem stoi w alejce parkowej
samotnie przy drewnianej ławce
zapatrzona w liści rozmowę
z wiewiórką i orzeszkiem 
bez świerszcza
miłość ta duszę ma wieszcza
co rozmawia ze swoim natchnieniem
a słowa ulatują w przestworza

niekiedy  w trawie się chowa 
przy licealiście i licealistce
a na stosie ich dyskusji i teorii nowej 
płonie pierwszym pocałunkiem 
miłość ta pachnie jak narcyz 
chwilami jak janowiec

miłość w Warszawskich Łazienkach 
kroczy alejkami dumna jak paw
i jego okiem spogląda na świat
miłość ta jest kolorowa
bezkompromisowa
zdarza się że ucieknie jak spłoszony ptak
lecz potem uparcie powraca
i śpiewa na koronach drzew

miłość w Warszawskich Łazienkach jest	

	
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Dominika Świątek
śpiewa: Dominika Świątek
Marlena Zynger
 

Dzień z cyklu dni bez ciebie

mija kolejny dzień z cyklu dni bez ciebie
gramy tę scenę właściwe bez większych pomyłek
czasem tylko któreś z nas zająknie się
i w gotowy tekst zaplączą się słowa o tęsknocie

ja częściej popełniam te wtrącenia
łatwiej zapominam się
tu prosiłabym reżysera o wyrozumiałość  
rola może zbyt trudna

tak obiecuję powtarzać często
będę ćwiczyć przed lustrem
stanę się bardziej przekonująca dla siebie
dla innych
tylko proszę o cierpliwość 

nie wykluczam też kwestii mojego trudnego charakteru
braku pokory wobec narzuconej konwencji
zbyt wysublimowanego postrzegania rzeczywistości

proszę wykorzystać w sztuce te cechy panie reżyserze
bądź zwolnić mnie od razu
proszę uwierzyć w możliwość innego przekazu
coś na kształt pasji i namiętności
w miejsce pustki obrazu odrobinę duchowości 

ja wiem panie reżyserze
nie moją rzeczą stanowić o pana dziele
jam aktor aktorzyna aktorzątko
kaczątko brzydkie
nie mnie łabędzi śpiew 
tylko kacze trele kaczele
alternatywą milczenie i sen

jutro następny dzień 
ta sama scena nowe ujęcia
postaram się grać bez zarzutu
muszę przecież zarobić na chleb

tak minie kolejny mój dzień
dzień z cyklu
	
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
rec. Agnieszka Wielgosz
Marlena Zynger
 

tarantella

pomieszały się nam dłonie
zaskoczone zalęknione
w ciszy myśli i łaknieniu
w przerażeniu i rozterce
choć pewnością swą wiedzione
zagubiły nam się ręce

dołączyły krople słone
przyszły zewsząd
były wszędzie
pokłoniły się westchnieniom
wzięły ciała w wiotkie lejce

strużki plotły się z palcami
wiły w bruzdach po przeguby
by za nimi aż po łokcie
w rzeźbie z żył popłynąć z trudem
lecz uparcie

tak zawzięcie
brnęły ku ramionom jedne
kiedy inne osłupiałe
zapatrzeniem owładnięte
opadały w tchnienia mgiełce
niewidzialne znów na dłonie

te tańczeniem swym przejęte
zapadały w skroni głębie
gdzie w skupieniu zrozumieniu
pełzły czułe lekkie miękkie
to znów  wściekle oszalałe
kotłowały się namiętnie

w tym przedziwie i bezkształcie
wśród muzyki co z zadumy
i marzenia dwojga istnień
zwykła istnieć samoistnie
zaginęły nasze dłonie
	
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
Marlena Zynger
 

przedwiośnie

szarego poranka serce zadrżało
struchlałe krople wysmagały liście
westchnieniem nadeszło i ciepłem powiało
wśród ciszy ubranej i biało i mgliście  
 
serce drgnęło mocniej niż zimowa trwałość
ptaki wbiły skrzydła w różane zaranie
i odchodząc z deszczem co tak tulił żałość
zamilkło niemocą nazbyt długie łkanie
 
świt zamieniał stroje coraz to odważniej
blady róż we wiśnię mleczny lazur w błękit
kontur zdał się jawić coraz to wyraźniej
wiatr strunami szarpał tkwiąc na gryfie tęczy  
 
tak powstawał ranek nowy nieznajomy
zbliżał się z maestrią śmiały zadziwieniem
muskał blade usta blaskiem zamyślonym
i nie pytał wcale wiodąc barwnym cieniem
 
ranek to czy wiosna drżała rozpalona
ziemia zapach niosła nęcąc własnym chceniem
ciałem tak przywarłam wonią uwiedziona
i jak ziemia owa stałam się pragnieniem
    
Marlena Zynger
 

Książka Nemini vox deneganda. Każdemu wolno mówić jest dostępna w sprzedaży w sklepach: