Oficjalna strona - Marlena Zynger
 

Poezja

 

płócien manowce

szept napotkał szept
i z szeptem szedł szeptając słowa
bezdźwięczny zamysł zmysły wiódł
myśl myśl powiodła w niewolę tchu
usta dotknęły drżących ust
i wywiódł duszę duch na bezdroża

płócien manowce skryły ich skroń
ciało zastygło w krwawej kresce
dusze wśród włókien chłonęły swą woń
mierząc uparcie wzajemny bezkres
lament i śmiech miast głosu zwykłego
czerwoną strużką płynął po płótnie
by wyczerpawszy się zniknąć
lecz wkrótce
zjawiał się znikąd rzęsiście kwitnąc
pąkami farby z konturów ciała
jak krople rosy tak pot kochanków
okrył pajęczą materią hałas

a potem wzrok zatrzymał wzrok
mrok wstąpił w mrok czeluści wzruszeń
źrenic otchłanie wciągnęły dech
zadrżały ciała w zdziwieniu swem
bezruch z bezruchem połączył się
i w lustrze płótna zastygł odruchem

martwej bawełny połacie głuszy
zmacerowane wyblakłe białe
przyjęły obłok zbłąkanej duszy
pochylił malarz głowę nad ciałem
potem swym okiem sięgnął nadzieję
co tkwiła w kształcie kobiecej trwogi
i chwycił w dłonie jej lęku knieje
by zgubić je w gąszczu własnej pożogi 
w palącym strachu co wiał od południa
wyborów nagłych mrocznych tajemnych
gdzie świadkiem jedynym bezdenne oko
i pamięć płócien jednako mu wiernych

i kiedy dotyk zapadł się w dotyk
wizja w spełnienie
okruchy w całość
owinął malarz własne marzenie w całun
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Adam Mazurek
śpiewa: Marta Walesiak (Teatr Syrena)
Marlena Zynger
 

niemożliwe - bez niego

zaklął małą dziewczynkę 
swoim szklistym bezwzrokiem
myślą gdzieś zabłąkaną 
nad ognistym potokiem

chwycił ją - bardzo słabą
siłą ciał bezramienia
spowił ją jak obłokiem
rzucił w otchłań bezcienia

w dziwie niemym została
nie pojmując niczego

jedno wszakże wiedziała
niemożliwe - bez niego
   
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Dominika Świątek
śpiewa: Dominika Świątek
Marlena Zynger
 

ciężar moich tęsknot

kto utrzyma ciężar moich tęsknot
komu nie zwiędną dłonie
mimo że podparte
a w ukłonie kawiarniany stolik
kieliszek
talerzyk
i tańczy
świecy płomień

nie zniesie nikt słów bez końca
słów o nieskończoności
i w nieskończoność
słów bez słońca
utkanych z mgły
we mgle
i na mgłę

kto utrzyma ten ciężar moich snów
wszak brak tchu do ich wypowiedzenia
i czasu nie ma
i pieniędzy
choć nastrojowo
na krawędzi
nietypowo
bajecznie

nie znosi dzień świtu wiecznie
gdzieś jest ten szczyt
radość bądź rozpacz
gdzieś jest ten krzyk
duma i wstyd
i kres
i otchłań	
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Dominika Świątek
śpiewa: Dominika Świątek
Marlena Zynger
 

gdzie jesteś najdroższy

gdzie jesteś najdroższy

noc taka cicha dzisiaj jest
zasnęły ptaki
milczy pies
a mgła całuje oczy bez końca

wokół mnie szaro brunatne niebo
na jego tle jak wycinanki z papieru kolorowego
czarne kontury drzew wypełnione grafitową kredą

mijam je
stoją niczym wojsko
część drzew przerośnięta część przygarbiona
o zbyt krótkich to zbyt długich ramionach
różnego wzrostu i różnej postury
stoją wznosząc konary do góry
wplatam w nie moje dłonie
a myśli poruszają wargami
one jak w modlitwie
drżąc powtarzają
pytanie o ciebie najdroższy
gdzie jesteś

noc taka cicha dzisiaj jest
zasnęły ptaki
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Dominika Świątek
śpiewa: Dominika Świątek
Marlena Zynger
 

chcę być sam

chcę być sam
chcę być sam
chcę być sam moje maleństwo
w ciszy mej
w głuszy mej
tak myślom moim oddaję pierwszeństwo

a ty wściekaj się płacz snuj rozważania
jak sobie życzysz
ten wybór daję ci
poznaj co łaska kochającego pana
a teraz dość już basta pssst
(bo) chcę być sam

chcę być sam
chcę być sam moje maleństwo
w ciszy mej
w głuszy mej
tak myślom moim oddaję pierwszeństwo

może już jutro za tydzień lub w ogóle
kwestia nastroju emocji
któż to wie
jeśli ochotę będę miał to cię przytulę
teraz po prostu nie
(bo) chcę być sam

chcę być sam
chcę być sam moje maleństwo
w ciszy mej
w głuszy mej
tak myślom moim oddaję pierwszeństwo

masz przecież gifty przeróżne i wspomnienia
fantazji skronie całowałaś
dzięki mnie
doceń kochanie me gesty i natchnienia
i wybacz dzisiaj nie
(bo) chcę być sam
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Marlena Zynger, Anna Borowska
śpiewa: Marta Walesiak
Marlena Zynger
 

nie ma mnie w harmonogramie

nie ma mnie 
    w harmonogramie twoich zajęć na najbliższy tydzień

sprawdziłam
często dzwoniłam

widocznie jest wielu oczekujących
mniej kłopotliwych
bardziej zajmujących
nie proszących o spotkanie

pewnie nie chcą z tobą trwać
luz konfitur mogą dać 
bez potrzeby zostawania na śniadanie

nie ma mnie
    w harmonogramie twoich zajęć na najbliższe dwa tygodnie

orzekła zgodnie i pogodnie
    Okręgowa Komisja Egzaminacyjna

tę ciężką treść przyniosły mi słowa twe tak swobodnie
w nich twoja siła jest i zawsze była

nie ma mnie
    w harmonogramie twoich zajęć aż po kres

Centralna Komisja Egzaminacyjna odrzuciła mój wniosek
     o powtórny test

ponadto zabrakło środków na łapówkę
myszy podziurawiły aktówkę pełną swobody
bogatą w prawo do bycia młodym
dziwnie zakochanym
słabym i silnym
w mnogości wyborów 
dinozaurem roślinnym

nie ma mnie w twym planie
zgodnie z twoim prawem
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
rec. Agnieszka Wielgosz
Marlena Zynger
 

to jedno tango

zatańczyć z panem chciałabym to jedno tango
dusz bliskość tańcem będzie moim pośród chmur
w czerwonej sukni podniebne tango
niewielki rubin 
w koronie z szarych piór

krapowa laka rozetnie błękit
cynober ochrze poda rozświetloną dłoń
pan spojrzy na mnie
a wzrok przeniknie źrenic moich czerń
by spocząć w umbrze
i zmienić ją o ton

wśród nadwiślańskich veridianów
ultramaryny nurt i sjeny splotą bieg
kibić swą złożę na ramieniu pana
w duecie ze strachem 
krzyknie świerszcz

kruki ze skarpy uniosą czarne włosy
nad łazienkami i puławską przejdzie cień
przy boku pana śnić będzie światło
we łzach wzruszenia 
rozszczepi się

ciemność zapadnie lecz barwy nie ustaną
księżyc w ukłonie odda tytanową biel
w nocnej ekspresji królować będzie szkarłat
berłem mu werniks

ja pana proszę o to jedno tango
	
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Dominika Świątek
śpiewa: Ewa Dąbrowska (Teatr Żydowski)
Marlena Zynger
 

miłość w Warszawskich Łazienkach

miłość w Warszawskich Łazienkach
widziałam wiele razy

można spotkać ją w trou madame
krąży wśród białych stolików
w woni herbat i kaw
młodzieńców i ich dam
w muzyce słów starannie dobranych
bądź wyśmianych przez satyra
miłość ta smak ma szarlotki
jajecznicy lub sera

czasem stoi w alejce parkowej
samotnie przy drewnianej ławce
zapatrzona w liści rozmowę
z wiewiórką i orzeszkiem 
bez świerszcza
miłość ta duszę ma wieszcza
co rozmawia ze swoim natchnieniem
a słowa ulatują w przestworza

niekiedy  w trawie się chowa 
przy licealiście i licealistce
a na stosie ich dyskusji i teorii nowej 
płonie pierwszym pocałunkiem 
miłość ta pachnie jak narcyz 
chwilami jak janowiec

miłość w Warszawskich Łazienkach 
kroczy alejkami dumna jak paw
i jego okiem spogląda na świat
miłość ta jest kolorowa
bezkompromisowa
zdarza się że ucieknie jak spłoszony ptak
lecz potem uparcie powraca
i śpiewa na koronach drzew

miłość w Warszawskich Łazienkach jest	

	
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
muzyka: Dominika Świątek
śpiewa: Dominika Świątek
Marlena Zynger
 

Dzień z cyklu dni bez ciebie

mija kolejny dzień z cyklu dni bez ciebie
gramy tę scenę właściwe bez większych pomyłek
czasem tylko któreś z nas zająknie się
i w gotowy tekst zaplączą się słowa o tęsknocie

ja częściej popełniam te wtrącenia
łatwiej zapominam się
tu prosiłabym reżysera o wyrozumiałość  
rola może zbyt trudna

tak obiecuję powtarzać często
będę ćwiczyć przed lustrem
stanę się bardziej przekonująca dla siebie
dla innych
tylko proszę o cierpliwość 

nie wykluczam też kwestii mojego trudnego charakteru
braku pokory wobec narzuconej konwencji
zbyt wysublimowanego postrzegania rzeczywistości

proszę wykorzystać w sztuce te cechy panie reżyserze
bądź zwolnić mnie od razu
proszę uwierzyć w możliwość innego przekazu
coś na kształt pasji i namiętności
w miejsce pustki obrazu odrobinę duchowości 

ja wiem panie reżyserze
nie moją rzeczą stanowić o pana dziele
jam aktor aktorzyna aktorzątko
kaczątko brzydkie
nie mnie łabędzi śpiew 
tylko kacze trele kaczele
alternatywą milczenie i sen

jutro następny dzień 
ta sama scena nowe ujęcia
postaram się grać bez zarzutu
muszę przecież zarobić na chleb

tak minie kolejny mój dzień
dzień z cyklu
	
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
rec. Agnieszka Wielgosz
Marlena Zynger
 

tarantella

pomieszały się nam dłonie
zaskoczone zalęknione
w ciszy myśli i łaknieniu
w przerażeniu i rozterce
choć pewnością swą wiedzione
zagubiły nam się ręce

dołączyły krople słone
przyszły zewsząd
były wszędzie
pokłoniły się westchnieniom
wzięły ciała w wiotkie lejce

strużki plotły się z palcami
wiły w bruzdach po przeguby
by za nimi aż po łokcie
w rzeźbie z żył popłynąć z trudem
lecz uparcie

tak zawzięcie
brnęły ku ramionom jedne
kiedy inne osłupiałe
zapatrzeniem owładnięte
opadały w tchnienia mgiełce
niewidzialne znów na dłonie

te tańczeniem swym przejęte
zapadały w skroni głębie
gdzie w skupieniu zrozumieniu
pełzły czułe lekkie miękkie
to znów  wściekle oszalałe
kotłowały się namiętnie

w tym przedziwie i bezkształcie
wśród muzyki co z zadumy
i marzenia dwojga istnień
zwykła istnieć samoistnie
zaginęły nasze dłonie
	
Posłuchaj nagrania w formacie MP3
Marlena Zynger
 

Książka Nemini vox deneganda. Każdemu wolno mówić jest dostępna w sprzedaży w sklepach: